Lekcje szczęścia w brytyjskich szkołach - 2007/09/09 15:25Brytyjskie Ministerstwo Edukacji i Nauki wprowadziło do szkół średnich lekcje szczęścia - donosi "Rzeczpospolita".
Jak mówi jeden z twórców programu, dr Tamara Bibby z Instytutu Edukacji w Londynie, lekcje szczęścia mają uczyć radzenia sobie z problemami emocjonalnymi.
Według niej dzieci są przeciążone nauką i za mało czasu poświęcają na rozwój osobowości, przez co często popadają w depresję. Nowe lekcje mają nauczyć je, jak radzić sobie z uczuciami i akceptować siebie.
Przeciwnicy lekcji szczęścia oponują. Jak mówią, takie zajęcia nauczą dzieci egocentryzmu. Według nich szczęścia nie można się nauczyć - czytamy w "Rzeczpospolitej". (meg)
O:Lekcje szczęścia w brytyjskich szkołach - 2007/09/10 10:12Sama idea nie jest zła, tylko że uczenie inteligencji emocjonalnej w szkole średniej to o jakieś 10-12 lat za późno .
Ludzie wtedy są już w zasadzie ukształtowani przez różne wzorce wyniesione zarówno z rodziny, jak i z wcześniejszej edukacji szkolnej. I co z tego, że nastolatek usłyszy na lekcji, że jest fajnym, wartościowym chłopakiem, jak on wróci do domu i usłyszy, że jest do niczego, albo że ciągle z nim tylko same kłopoty?
Najpierw trzeba by było poedukować rodziców (zanim urodzą dzieci ), jak wychować szczęśliwego człowieka. A potem już od przedszkola zacząć jakieś zajęcia w tym zakresie. Śmieszne? Wcale nie.
Właśnie wczoraj dowiedziałam się od Kamila Cebulskiego (młody przedsiębiorca polskiego e-biznesu), że poproszono go o "wykład o biznesie" w... przedszkolu. Jak dla mnie to rewelacja. Oczywiście jest to przedszkole prywatne, bo w państwowych to nie uświadczysz takich inicjatyw...
Właśnie wtedy, gdy dziecko ma 4-8 lat, trzeba go uczyć wiary w siebie, motywacji, akceptacji siebie, komunikacji z innymi i wielu innych rzeczy z zakresu inteligencji emocjonalnej.
A co do tego, czy lekcje szczęścia nauczą egocentryzmu - to trzeba by było sprawdzić, jak wygląda dokładnie program tych zajęć i jaki jest ich cel. Jeśli program jest zrobiony profesjonalnie, to o egocentryzmie nie ma mowy. Człowiek szczęśliwy jest otwarty na innych ludzi i dużo z siebie daje, bo wie, że otrzyma równie wiele (a czasem nawet więcej) w zamian.pozdrawiam --------------------------------- Jak wychować dziecko na człowieka sukcesu O dzieciach i dla dzieci
Maja
Użytkownik Doświadczony forumowicz Oklaski: -3
O:Lekcje szczęścia w brytyjskich szkołach - 2007/09/10 13:26Te madre wykłady w przedszkolu to moze i dobra sprawa ale z tego co pamietam, to zycie żłowieka dzieli sie na etapy. Dzieciństwo, młodość, dojrzałość i starość. Sztuka w tym aby przy tej całej drodze edukcji pozwolic dzieciom być dziećmi, młodym pozwolic byc młodym itd. A juz najwiekszym błędem jest kształtowanie człowieka pod katem tego aby nie popełniał błedów, nie doswiadczało rzeczy z których sam mógłby czerpać swoje doswaidczenia. Te jednolite wymagania wobec kazdej jednostki zyciowej dzisiaj staja sie niebezpieczne w druga stronę. Wartość człowieka nie określa źródło dochodów, jego wysokość oraz ilość skończonych fakultetów. Jeżeli juz w przedszkolu napompujemy dzieciom do głowy, że tylko ten człowiek jest wartosciowy, który nie pozostaje na usługach innych, ma swój biznes, to wychowamy młode wilki gotowe w celu osiagniecie tego pójść po trupach innych. Jeżeli przy całym tym wychowaniu nie zabraknie wykładu na temat miłosci człowieka do człowieka, gotowosci niesienia ludziom pomocy, pokazaniu ze swiat nie składa sie tylko z ludzi mądrych, zdrowych i bogatych, to jestem za. A jezeli chodzi o poczucie szczęścia to jestesmy juz wyposażeni od urodzenia w taki hormon i działa samoczynnie w zaleznosci od tego co sie wokół nas dzieje. A wbrew wszystkiemu do samego poczucia szczescia nie potrzeba nam wiele. Spokojny dom, stabilizacja zawodowa. akceptacja i wsparcie najblizszych. Nie wiem czy takimi wykładami trafi sie do 3-4 latków (ale mozna próbować) natomiast napewno sa ważne i potrzebne nastolatkom.
O:Lekcje szczęścia w brytyjskich szkołach - 2007/09/10 15:28Maja napisał: Te madre wykłady w przedszkolu to moze i dobra sprawa ale z tego co pamietam, to zycie żłowieka dzieli sie na etapy. Dzieciństwo, młodość, dojrzałość i starość. Sztuka w tym aby przy tej całej drodze edukcji pozwolic dzieciom być dziećmi, młodym pozwolic byc młodym itd.
Jedno drugiemu nie przeszkadza. Jeśli dziecko wie, że jest mądre, zdolne i wartościowe, jeśli wierzy w siebie, to i ma wspaniałe dzieciństwo. Uczenie tego, jak być szczęśliwym, wzbogaca tylko to dzieciństwo czy młodość pozytywnie, bo mały człowiek potrafi wtedy ten okres optymalnie (dla siebie) wykorzystać.
Maja napisał: A juz najwiekszym błędem jest kształtowanie człowieka pod katem tego aby nie popełniał błedów, nie doswiadczało rzeczy z których sam mógłby czerpać swoje doswaidczenia.
Ależ to właśnie chodzi o to, aby nauczyć młodego człowieka, że ma prawo do popełniania błędów i że każdy z nas je popełnia. Zachęcić go do próbowania nowych rzeczy, pokonywania lęku przed tym, co nieznane i do tego, żeby nie bało się tych błędów popełniać. Bo one są podstawą rozwoju.
Maja napisał: Te jednolite wymagania wobec kazdej jednostki zyciowej dzisiaj staja sie niebezpieczne w druga stronę. Wartość człowieka nie określa źródło dochodów, jego wysokość oraz ilość skończonych fakultetów. Jeżeli juz w przedszkolu napompujemy dzieciom do głowy, że tylko ten człowiek jest wartosciowy, który nie pozostaje na usługach innych, ma swój biznes, to wychowamy młode wilki gotowe w celu osiagniecie tego pójść po trupach innych.
Uczenie inteligencji emocjonalnej (czy "bycia szczęśliwym" - jakkolwiek byśmy tego nie nazwali) nie polega na tym, że wmawiamy komukolwiek, że wartość człowieka jest określona przez jego źródło dochodów czy też przez posiadanie bądź nie własnej firmy. Nie wiem Maju, skąd takie przypuszczenia? Chodzi tylko o to, żeby każdy wiedział, że ma wybór i nie jest ograniczony do żadnej opcji. Każdy powinien ustalić własną hierarchię wartości i później żyć z nią w zgodzie. I wsłuchać się w swój własny wewnętrzny głos, własne pragnienia i marzenia, a nie obce komentarze i oczekiwania (czy to rodziny, czy to innych ludzi z otoczenia).
Maja napisał: A wbrew wszystkiemu do samego poczucia szczescia nie potrzeba nam wiele. Spokojny dom, stabilizacja zawodowa. akceptacja i wsparcie najblizszych. Nie wiem czy takimi wykładami trafi sie do 3-4 latków (ale mozna próbować) natomiast napewno sa ważne i potrzebne nastolatkom.
"Spokojny dom" i "stabilizacja zawodowa" mogą niektórym wystarczać do poczucia szczęścia, jeśli w ich hierarchii wartości "spokój i stabilizacja" są na najwyższych miejscach. Ale to już zależy od konkretnego człowieka. Jeden woli spokój, inny by się tym "spokojem" zanudził na śmierć. To jest kwestia indywidualna.
A nastolatkom jest potrzebna ta wiedza, o której mówimy, ale przede wszystkim czerpana z domu, od najbliższych. To rodzina kładzie fundamenty pod osobowość danego człowieka. Szkoła moim zdaniem może co najwyżej wspomóc, ale nie załatwi sprawy edukacji emocjonalnej za rodziców.pozdrawiam --------------------------------- Jak wychować dziecko na człowieka sukcesu O dzieciach i dla dzieci
Maja
Użytkownik Doświadczony forumowicz Oklaski: -3
O:Lekcje szczęścia w brytyjskich szkołach - 2007/09/10 22:09To wszystko prawda co napisałes. Ale teoria winna byc poparta praktyką. A dzisiaj to dwie rózne sprawy. Mase młodych ludzi kończy taki modny kierunek studiów marketing i zarządzanie. Uważasz że na tych studiach nabierają wiary we własne mozliwosci? Wpojone im zostaje poczucie własnej wartości? Mówisz że dziecko powinno najwazniejsze wartosci wynieść z domu. I TO JEST SWIETA RACJA!!!!! Jest tylko jedno ale,,, Aby wpoic dzieciom pewne zasady i wiarę w cokolwiek nalezy miec ze swoim dzieckiem kontakt nie tylko dzieki sieci komorkowej. Dzisiaj rodziny najczesciej mijaja sie a nie zyja razem. Conajmniej jedno z rodziców w ogóle nie przebywa w domu lecz daleko poza nim aby zapracować na utrzymanie. Tym samym traci najważniejsza rzecz w swoim zyciu, własnie kontakt z dziećmi. Rzecz nie do odrobioenia i nie do kupienia za żadne pieniadze! Czesto ogladam program "Wyrok wydaje Anna Maria Wesołowska". Wiesz kto najczesciej zasiada na ławie oskarżonych? Dzieci biznesmenów i ludzi bardzo dobrze sytuowanych finansowo. Dlaczego?? Odpowiedż prosta! Maja poczucie nadwartosci. Znęcanie, ponizanie innych tylko dlatego ze wywodza sie z rodzin uboższych. Nie to powinni wynieśc z domu. A teraz powiem Ci z własnego doświadczenia taki przykład. Przychodza do mnie młodzi ludzie pełni zapału i wiary we własne mozliwości z planem załozenia własnej działalnosci gospodarczej. Ode mnie wszystko sie zaczyna. Kazda inewstycja musi byc poprzedzona procedura tzw. decyzji uwarunkowań środowiskowych. Wiesz co to jest? Droga przez mękę!!! A dokładajac do tego konieczność konsultacji społecznej to uwierz mi żadna wiara nie przetrwa tej próby! Masz przykład budowy autostrady. I nic Ci nie da Twoje poczucie szczęścia i wysokiej samooceny w zderzeniu z rzeczywistością. Bo nauka, wiara w siebie, przeświadczenie ze "ja dam radę" nijak sie ma do tych wszystkich uwarunkowań wynikajacych z naszych "madrych" przepisów!. Ze stresem sobie jeszcze poradzisz ale biurokracji nie przeskoczysz!.
O:Lekcje szczęścia w brytyjskich szkołach - 2007/09/11 16:18Maja napisał: To wszystko prawda co napisałes. Ale teoria winna byc poparta praktyką. A dzisiaj to dwie rózne sprawy. Mase młodych ludzi kończy taki modny kierunek studiów marketing i zarządzanie. Uważasz że na tych studiach nabierają wiary we własne mozliwosci? Wpojone im zostaje poczucie własnej wartości?
Wcale tak nie uważam . I nigdzie tak nie napisałam. A co ma w ogóle wspólnego kierunek studiów czy studia jako takie z poczuciem własnej wartości? Coraz więcej jest osób, które nie decydują się na studia, tylko otwierają firmę i nieźle sobie radzą... To, jak ktoś sobie będzie radził w życiu w ogóle nie zależy od kierunku studiów.
Maja napisał: Aby wpoic dzieciom pewne zasady i wiarę w cokolwiek nalezy miec ze swoim dzieckiem kontakt nie tylko dzieki sieci komorkowej. Dzisiaj rodziny najczesciej mijaja sie a nie zyja razem. Conajmniej jedno z rodziców w ogóle nie przebywa w domu lecz daleko poza nim aby zapracować na utrzymanie. Tym samym traci najważniejsza rzecz w swoim zyciu, własnie kontakt z dziećmi. Rzecz nie do odrobioenia i nie do kupienia za żadne pieniadze!
W pełni się z tym zgadzam. Jestem osobiście zdania, że przez pierwsze 10 lat życia dziecka trzeba z nim spędzać jak najwięcej czasu, potem jest trochę więcej "luzu" i można zająć się własną karierą. To, czego nauczymy dziecko w tym początkowym okresie jego życia będzie procentować cały czas później.
Maja napisał: Czesto ogladam program "Wyrok wydaje Anna Maria Wesołowska". Wiesz kto najczesciej zasiada na ławie oskarżonych? Dzieci biznesmenów i ludzi bardzo dobrze sytuowanych finansowo. Dlaczego?? Odpowiedż prosta! Maja poczucie nadwartosci. Znęcanie, ponizanie innych tylko dlatego ze wywodza sie z rodzin uboższych. Nie to powinni wynieśc z domu.
Oczywiście. Ale nie jest to wina zamożności rodziców, tylko ich błędów wychowawczych i często ich własnego podejścia do życia czy ludzi. Ludzie są różni bez wględu na to, ile mają pieniędzy na koncie. Zarówno wśród bedaków, jak i bogaczy, wśród wykształconych i nie wykształconych są tacy, którzy nie szanują innych ludzi i traktują ich przedmiotowo. To nie jest kwestia bogactwa, tylko osobowości i wychowania danego człowieka.
Maja napisał: A teraz powiem Ci z własnego doświadczenia taki przykład. Przychodza do mnie młodzi ludzie pełni zapału i wiary we własne mozliwości z planem załozenia własnej działalnosci gospodarczej. Ode mnie wszystko sie zaczyna. Kazda inewstycja musi byc poprzedzona procedura tzw. decyzji uwarunkowań środowiskowych. Wiesz co to jest? Droga przez mękę!!! A dokładajac do tego konieczność konsultacji społecznej to uwierz mi żadna wiara nie przetrwa tej próby! Masz przykład budowy autostrady. I nic Ci nie da Twoje poczucie szczęścia i wysokiej samooceny w zderzeniu z rzeczywistością. Bo nauka, wiara w siebie, przeświadczenie ze "ja dam radę" nijak sie ma do tych wszystkich uwarunkowań wynikajacych z naszych "madrych" przepisów!. Ze stresem sobie jeszcze poradzisz ale biurokracji nie przeskoczysz!.
Mówimy o wierze W SIEBIE, a nie o wierze w autostrady czy instytucje. Osoba, która wierzy w siebie i jest wytrwała, znajdzie zawsze sposób na realizację własnych dążeń, choć czasem będzie to wymagało małej zmiany KIERUNKU działań czy też zmiany SPOSOBU osiągnięcia własnych celów. Do jednego celu prowadzi najczęściej wiele dróg a właściwa postawa polega na tym, że nie załamujemy rąk, kiedy jedna z obranych przez nas dróg okazuje się prowadzić donikąd.pozdrawiam --------------------------------- Jak wychować dziecko na człowieka sukcesu O dzieciach i dla dzieci
Maja
Użytkownik Doświadczony forumowicz Oklaski: -3
O:Lekcje szczęścia w brytyjskich szkołach - 2007/09/11 19:52Zauważyłes cos pisząc te swoje posty???? Bo ja tak!!!! Twoje rozumowanie ogranicza sie tylko do jednego. Za wszelka cene osiagnac sukces finansowy!!!!!! Poprzez taki własnie sukces chcesz stac sie kims ważnym i znaczacym w życiu.Odwołujesz mnie do ksiazki "Bogaty ojciec, biedny ojciec". Zauwazyłes kto to pisze? Rozbity emocjonalnie człowiek! Bo z jednej strony ma ojaca - wykształconego człowieka, z wiara że dzięki swojej sumiennej pracy, podnoszeniu swoich kwalifikacji osiagnie własnie ten sukces. A z drugiej strony ma człowieka kompletnego ignoranta, dyletanta, który tylko dzieki cwaniactwu dorobił sie majatku. Jak myslisz po co wydał te ksiazke?! Bo do dzisiaj ma dylemat który z nich powinien byc dla niego wzorcem! Wypisałes mi cały elaborat w jaki sposób mozna czerpac swoje pasywa. Moze Cie zdziwie. Pisze równiez. Ale nie pisze dla zyskow. Pisze aby trafić do ludzi. Aby zmienić ich postrzeganie swiata. Nie tylko pod katem "bo ja tu teraz jestem" wiec po mnie to tylko potop! Pisze aby uzmysłowić ludziom ze po nas bedziemy równiez MY! W swoich dzieciach, najblizszych krewnych. Dla nich powinnismy starac sie nie zniszczyc tego świata!. Piekne słowa moj drogi - "nalezy wierzyc w swoj mozliwości" I należy!!!!! Ale mamy pamietac o jednym, to co my zostawimy po sobie odziedzicza nasi najbliźsi. Sztuką jest budowac tak swiat aby po nas nie pozostało tylko pełne konto wynalazku Fenicjan! Potrafimy narazie tylko niszczyc. To nam wychodzi najbardziej! A za cene jednej parszywej złotówki gotowi jesteśmy zabic brata! TAKA JEST MOJA WIARA I MOJA PEWNOść SIEBIE! TY ROBISZ PIENIADZE A JA STARAM SIE MNOZYC INNEGO RODZAJU MAJATEK, który bardzo szczodrze rozdaję.
Maja
Użytkownik Doświadczony forumowicz Oklaski: -3
O:Lekcje szczęścia w brytyjskich szkołach - 2007/09/11 20:00Musze niestety dodać cos jeszcze. DEMAGOGIA! To to co dominuje w Twoich postach. Na tym raczej trudno zbudować wiare w siebie,