admin
Admin
 Admin Oklaski: 6
|
O:pod włos? - 2007/07/09 09:21
Witaj Pantero, dobrze, że jesteś 
Pantera napisał: Sebastianie, czy do poczucia szczęścia potrzebujesz powodów? 
Tak. Nie wiem czy czytałaś "Obudź w sobie olbrzyma" Tonego Robbinsa (warto), w każdym razie mówi on tam o poczuciu szczęścia i o tzw. standardach osobistych. Każdy tak naprawdę potrzebuje powodów do szczęścia.
Jeśli jesteś szczęśliwa, to po czym to poznajesz? Masz jakiś standard mówiący o tym, że jeśli to i to zachodzi, to jesteś szczęśliwa.
Niektórzy mają standard w stylu "jeśli zarobię milion to będę szczęśliwy" albo "jeśli jutro będzie ładna pogoda to będę szczęśliwy", albo "gdy wszyscy prawią mi komplementy - jestem szczęśliwy". Problem z takimi standardami polega na tym, że szczęście w dużej mierze zostawiamy zewnętrznym warunkom.
O wiele lepsze są standardy, które zależą od nas: "jeśli angażuję się w robienie czegoś, co kocham - jestem szczęśliwy", "jeśli pomagam innym ludziom - jestem szczęśliwy" itp. Możesz mieć nawet "jeśli żyję, jestem szczęśliwy", choć nie każdemu chyba będzie łatwo przekonać się do takiego warunku
|
|
|
| | Odpowiadasz? Zaloguj się. Nie masz konta? Zarejestruj się! (za darmo, w 2 minuty). |
Pantera
Użytkownik
 Świeżoupieczony forumowicz Oklaski: 0
|
O:pod włos? - 2007/07/09 12:56
admin napisał: Witaj Pantero, dobrze, że jesteś 
Pantera napisał: Sebastianie, czy do poczucia szczęścia potrzebujesz powodów? 
Tak. Nie wiem czy czytałaś "Obudź w sobie olbrzyma" Tonego Robbinsa (warto), w każdym razie mówi on tam o poczuciu szczęścia i o tzw. standardach osobistych. Każdy tak naprawdę potrzebuje powodów do szczęścia.
Jeśli jesteś szczęśliwa, to po czym to poznajesz? Masz jakiś standard mówiący o tym, że jeśli to i to zachodzi, to jesteś szczęśliwa.
Niektórzy mają standard w stylu "jeśli zarobię milion to będę szczęśliwy" albo "jeśli jutro będzie ładna pogoda to będę szczęśliwy", albo "gdy wszyscy prawią mi komplementy - jestem szczęśliwy". Problem z takimi standardami polega na tym, że szczęście w dużej mierze zostawiamy zewnętrznym warunkom.
O wiele lepsze są standardy, które zależą od nas: "jeśli angażuję się w robienie czegoś, co kocham - jestem szczęśliwy", "jeśli pomagam innym ludziom - jestem szczęśliwy" itp. Możesz mieć nawet "jeśli żyję, jestem szczęśliwy", choć nie każdemu chyba będzie łatwo przekonać się do takiego warunku 
Sebastianie, być może Tony Robbins potrzebuje powodów do szczęścia, tak jak Ty i pewnie przeważająca większość innych ludzi (z tego, co widać w mediach... ) Nie wynika z tego jednak wcale, że KAŻDY potrzebuje powodów do szczęścia. Przychodzi moment, kiedy ktoś czuje się szczęśliwy tak po prostu, czując mocno chwilę, która JEST. Innym razem, w podobnych warunkach zewnętrznych, wcale nie doznaje szczęścia. Od czego więc zależy to odczucie? Czy człowiek ma na nie wpływ? Można stan szczęśliwości "wygenerować" spełniając pewne warunki, które Ty nazwałeś standardami. Jednak szczęście uwarunkowane jest bardzo kruche - bo w rzeczywistości działa wiele czynników wpływających na to, od czego dana osoba uzależnia swoje szczęście, czynników - dodajmy - niezależnych albo w niewielkim stopniu zależnych od tej osoby. Jeśli dostrzeżemy, że stan szczęśliwości to stan wewnętrzny, to zaraz potem przyjdzie spostrzeżenie, że to NASZ stan, który zależy od stanu NASZEGO umysłu. a stan naszego umysłu zależy od nas samych. Na samopoczucie możemy wpływać podnosząc w sobie poziom czegoś, co niektórzy nazywają energią albo wibracją. Wtedy w tych samych warunkach zewnętrznych możesz według woli doświadczać albo dołka, albo euforii. Ciekawe jest, że wysokie wibracje sprzyjają poszerzonemu, intuicyjnemu postrzeganiu rzeczywistości, co sprawia, że widzimy rozwiązania, jakich wcześniej w ogóle nie byliśmy w stanie dostrzec. To wpływa na kreowanie "materialnej" rzeczywistości w dogodny dla nas sposób. I dzięki temu możemy przejawiać się jako zadowoleni z życia, zdrowi, zarażający entuzjazmem, w pięknych relacjach z innymi, a pieniądze płyną tak jak są potrzebne. Czego wszystkim życzę.
|
|
|
| | Odpowiadasz? Zaloguj się. Nie masz konta? Zarejestruj się! (za darmo, w 2 minuty). |
Pantera
Użytkownik
 Świeżoupieczony forumowicz Oklaski: 0
|
O:pod włos? - 2007/07/09 13:14
Chciałabym jeszcze dodać coś, co wynika co prawda z tego, co napisałam wyżej, ale nie wprost, a jest ważne: Podstawą poczucia szczęścia, tak jak ja czuję ten temat, jest głębokie poczucie bycia na własnym miejscu. Niektórzy nazywają to misją życiową, ale to pojęcie rodzi dziwne konotacje czasem, więc ja wolę mówić o byciu na swoim miejscu. Na "swoim miejscu" łatwiej się znaleźć, gdy posługujemy się intuicją. Intuicją możemy posługiwać się wtedy, kiedy wyciszymy umysł na tyle, że jej nie zagłusza oraz będąc w stanie, nazwijmy to, wysokiej energii.
O tyle zgodzę sie z Sebastianem, że osiągając cele można mieć poczucie szczęścia, które - choć chwilowe - jednak sprzyja wejściu w stan, w którym widzi się szerzej i ma się poczucie mocy, a to sprzyja kreacji. Trzeba jednak uważać, bo łatwo wpaść w pułapkę pozornej mocy ego. A wtedy grozi przywiązanie do uzalezniania swojego szczęścia od osiągania.
|
|
|
| | Odpowiadasz? Zaloguj się. Nie masz konta? Zarejestruj się! (za darmo, w 2 minuty). |
admin
Admin
 Admin Oklaski: 6
|
O:pod włos? - 2007/07/09 13:50
Dodam, że to odczuwane szczęście może mieć różną intensywność ze względu na jego podłoże. Oczywiście, każdy może poczuć się bardzo szczęśliwy już teraz - wystarczy, że skupi uwagę na tym, jak bardzo jest wdzięczny za wszystko, co już ma (a powodów do bycia wdzięcznym/szczęśliwym mamy nieskończenie wiele). Jeśli ktoś się dobrze przyłoży do tego "ćwiczenia" - osiągnie bardzo przyjemny stan emocjonalny.
Ale są jeszcze inne aspekty. Np. kibic oglądając zwycięstwo Małysza może poczuć się szczęśliwy, ale nie będzie to raczej szczęście porównywalne do tego, które towarzyszy w tym momencie Małyszowi. To bycie szczęśliwym, o którym mówisz to chyba po prostu pozytywne podejście do życia, spokój ducha, brak stresu, optymizm itp.
Szczęście o jakim ja mówię to raczej satysfakcja z tego, że możesz osiągnąć to, co sobie wymarzyłaś, że choć treningi były trudne i nie koniecznie sprawiały Ci cały czas przyjemność, to jednak tytuł mistrza świata w skokach narciarskich jest tego wart itp.
Dotyczy to też ogólnego zadowolenia z przeżytego do tej pory życia - jeśli czujesz, że wykorzystywałaś dobrze nadarzające się okazję, że nie zmarnowałaś czasu itp - odczuwasz pewien rodzaj trwałej, podświadomej satysfakcji.
|
|
|
| | Odpowiadasz? Zaloguj się. Nie masz konta? Zarejestruj się! (za darmo, w 2 minuty). |
Pantera
Użytkownik
 Świeżoupieczony forumowicz Oklaski: 0
|
O:pod włos? - 2007/07/09 14:30
admin napisał:
Szczęście o jakim ja mówię to raczej satysfakcja z tego, że możesz osiągnąć to, co sobie wymarzyłaś, że choć treningi były trudne i nie koniecznie sprawiały Ci cały czas przyjemność, to jednak tytuł mistrza świata w skokach narciarskich jest tego wart itp.
Dotyczy to też ogólnego zadowolenia z przeżytego do tej pory życia - jeśli czujesz, że wykorzystywałaś dobrze nadarzające się okazję, że nie zmarnowałaś czasu itp - odczuwasz pewien rodzaj trwałej, podświadomej satysfakcji.
No tak, rozumiem. Podobnie pojmował szczęście ten klient, o którym pisalam wyżej. Osiągnął co zamierzył choć nie było łatwo, dobrze wykorzystywał swoje szanse, nie zmarnował czasu... A teraz ma poczucie pustki i zastanawia się, co dalej, bo nie jest szczęśliwym człowiekiem, mimo, że osiągnął wszystko to, co myślał, ze go uszczęśliwi.
Cieszę się, ze dotarł do tego punktu, przełomowego w drodze do PRAWDY.
|
|
|
| | Odpowiadasz? Zaloguj się. Nie masz konta? Zarejestruj się! (za darmo, w 2 minuty). |
admin
Admin
 Admin Oklaski: 6
|
O:pod włos? - 2007/07/09 15:08
Kim jesteś, że masz takich klientów? 
A teraz ma poczucie pustki i zastanawia się, co dalej, bo nie jest szczęśliwym człowiekiem, mimo, że osiągnął wszystko to, co myślał, ze go uszczęśliwi.
Z badań wynika, że ludzie bardzo kiepsko potrafią przewidzieć, co uczyni ich szczęśliwymi a co nie w perspektywie długoterminowej. A jak się okazuje, "poziom szczęśliwości" człowieka, który wygrał milion i człowieka, który stracił nogę w wypadku samochodowym, po około trzech miesiącach od tego zdarzenia jest prawie taki sam.
Z drugiej strony, mówi się, że szczęście jest drogą - nie jeden cel uczyni Cię szczęśliwym, ale możliwość ciągłego wybierania tego, co chcesz ze sobą zrobić i realizowania się w wybrany przez siebie sposób. Opisywany przez Ciebie człowiek chyba przestał w pewnej chwili mieć marzenia, a lista marzeń, które kiedyś miał już mu się wyczerpała
Zresztą wskazywanie pojedynczego przypadku, w którym przyczyny niezadowolenia są moim zdaniem zupełnie inne niż strategia wyznaczania sobie celów i samorealizacji, jest jakimś nieporozumieniem. Istnieją miliony kontrprzykładów - ludzi, którzy się realizują i są szczęśliwi spełniając swoje coraz ambitniejsze marzenia.
Jeszcze jedna rzeczy, która nasuwa mi się w tym kontekście, to cel życia. Ową pustkę Twój klient może odczuwać dlatego, że nie ma odnalazł swojego celu życia, nie nadał mu znaczenia, nie wybrał sobie jakiejś misji do realizowania w całym życiu.
|
|
|
| | Odpowiadasz? Zaloguj się. Nie masz konta? Zarejestruj się! (za darmo, w 2 minuty). |
Pantera
Gość
|
O:pod włos? - 2007/07/09 17:22
Tak! Dokładnie o to chodzi. On jest w punkcie, kiedy nie ma już marzeń.
 To nie jest jakiś ewenement. Wielu tzw. ludzi sukcesu dochodzi do tego punktu. Marzenia z tej sfery, w której stawiali sobie cele, skończyły się - zostały zrealizowane. Przyszedł czas, żeby odkryć swoją misję.
A ambicja, o której wspominasz, prowadzi na manowce. Jeden z "ludzi sukcesu", nie pamiętam kto , u schyłku swojego życia powiedział, że całe swoje życie poświęcił na wspinanie się po szczeblach drabiny. I dopiero, gdy był na szczycie, zobaczył, że była ona przystawiona nie tam gdzie chciał.
Jeśli realizujesz przesłanie swojego życia, kiedykolwiek je odkryłeś, to ambicja nie ma żadnego znaczenia. Jeśli masz w tym poczucie wlasnej wartosci i szanujesz inne istoty, jeśli nie pielęgnujesz poczucia krzywdy ani winy, jeśli nie przywiązujesz się do swoich przekonań ani rzeczy, a jesteś otwarty na to, co niesie życie - to wszystko co jest potrzebne przychodzi. Po prostu przychodzi. Niekoniecznie w sposób, w jaki oczekiwałeś. Życie jest wtedy wspaniałą zabawą.
|
|
|
| | Odpowiadasz? Zaloguj się. Nie masz konta? Zarejestruj się! (za darmo, w 2 minuty). |
admin
Admin
 Admin Oklaski: 6
|
O:pod włos? - 2007/07/09 18:45
Mamy bardzo mądre Pantery na forum 
A ambicja, o której wspominasz, prowadzi na manowce.
Albo na szczyt Zależy, jak często sprawdzasz, gdzie jest oparta Twoja drabina. Na to nie warto żałować czasu...
Jeśli realizujesz przesłanie swojego życia, kiedykolwiek je odkryłeś, to ambicja nie ma żadnego znaczenia. Jeśli masz w tym poczucie wlasnej wartosci i szanujesz inne istoty, jeśli nie pielęgnujesz poczucia krzywdy ani winy, jeśli nie przywiązujesz się do swoich przekonań ani rzeczy, a jesteś otwarty na to, co niesie życie - to wszystko co jest potrzebne przychodzi. Po prostu przychodzi. Niekoniecznie w sposób, w jaki oczekiwałeś. Życie jest wtedy wspaniałą zabawą.
Ślicznie powiedziane. Choć niektórzy mają inne zdanie Niektórzy chcą się dla swojej przyszłej satysfakcji trochę poświęcić. Pomęczyć. Powyłazić ze strefy komfortu. Pocierpieć lęku przed nieznanym otwierając własny biznes czy też emigrując... W końcu adrenalina też ma swoją wartość Ważne tylko, by był to nasz świadomy wybór... Jest taki fajny cytat, mam nadzieję, że nie muszę go tłumaczyć na polski:
"I hated every minute of the training, but I said, 'Don't quit. Suffer now and live the rest of your life as a champion.'"
-- Muhammad Ali
|
|
|
| | Odpowiadasz? Zaloguj się. Nie masz konta? Zarejestruj się! (za darmo, w 2 minuty). |
|