Jacek
Gość
|
W jakim wieku jest już za późno by coś zrobić? - 2007/07/17 07:24
W swoim dotychczasowym życiu koncentrowałem się na osiągnięciach, ale w beznadziejnych dziedzinach, nie przynoszących żadnych zysków: kariera w nauce i w tańcu. Fajnie było - robiłem to co lubiłem. Dopiero niedawno zdałem sobie sprawę z tego, że to nic nie warte dziedziny, bo trzeba było robić karierę a robieniu pieniędzy. A teraz mam 38 lat i ciągle jestem biedakiem, aż się już wstydzę przed własnymi dziećmi. Z jednej strony mam mam już pewną praktykę w osiąganiu (chybionych) celów, ale z drugiej strony zastanawiam się, czy nie jestem już za stary, by jeszcze co kolwiek w życiu osiągnąć. Co Wy myślicie, czy w tym wieku jest sens się jeszcze szarpać, czy lepiej się już zacząć myśleć o swoim miejscu w Królestwie Niebieskim?
|
|
|
| | Odpowiadasz? Zaloguj się. Nie masz konta? Zarejestruj się! (za darmo, w 2 minuty). |
Damiano
Gość
|
O:W jakim wieku jest już za późno by coś zrobić? - 2007/07/17 08:37
1) przejrzyj sobie biografie Benjamina Franklina albe George'a Washyngtona...oni to mieli hard core w zyciu, wlacznie z depresjami, bankructwem, smiercia ukochanych i to o nich sa napisane opasle tomy 2) jesli to juz stan klinicznej depresji to moze warto spojrzec prawdzie w oczy i udac sie do scpecjalisty, terapeuty badz psychiatry, ktory nas ustawi na zdolnosc do zycia, nawet jesliby to wymagalo farmakologi przez jakis czas...trzeba o siebie dbac 3) sprobuj gdzies tam w sercu zapytac tego w kogo wierzysz i poprosic o pokazanie kolejnej pasji w zyciu 4) nawiaz kontakt z ludzmi sukcesu, to wiele pomaga
pozdrawiam i zycze powodzenia
|
|
|
| | Odpowiadasz? Zaloguj się. Nie masz konta? Zarejestruj się! (za darmo, w 2 minuty). |
Jacek
Gość
|
O:W jakim wieku jest już za późno by coś zrobić? - 2007/07/18 06:12
U góry na tej stronie pisze, że szczęściem jest robić to się chce robić. Tylko moim poważnym problemem jest to, że aktualnie nie wiem co chcę robić dalej.
Przez 20 lat robiłem to co chciałem i z pewnymi przerwami byłem szczęśliwy. Ale w końcu znalazłem się w USA i zobaczyłem jakie tu ludzie fortuny zrobili. (Nie tylko Bill Gates, ale całe mnóstwo ludzi, którzy potrafili sobie zapewnić luzackie życie i co najmniej kilkaset tysięcy dolarów rocznego dochodu)
I zrozumiałem, że zmarnowałem 20 lat życia, (a już bym mógł żyć tak, jak oni) i zastanawiam się co robić dalej?
I zrozumiałem jeszcze jedno, że w Polsce żyłem w otoczeniu prawie samych nieudaczników na tle których wyglądałem całkiem nieźle. Nie chcę już jednak wracać do takiego środowiska. A mój ojciec mi jeszcze wpaja bzdury, że lepiej żyć skromnie i spokojnie. Skąd on się z tym urwał? Skąd oni wszyscy się urwali z takim nastawieniem do życia?
Tu, w USA ludzie są całkiem inni. Tu zaradnych życiowo jest 30%społeczeństwa, a w Polsce chyba 0,01%. To odrazu widać. Tu ludzie wiedzą, że w życiu chodzi o pieniądze, a w Polsce nie wiedzą, o co chodzi, chyba, że tylko o narzekanie na wszystko i nic nie robienie, żeby zmienić swoją sytuację. Próbowałem tu rozkręcić biznes w internecie, ale potrzebowałem kilku programistów do współpracy. Ale nikt tu nie wierzy, że cokolwiek się może udać. Tylko pracują całe życie w bylejakiej firmie za marne pieniądze i narzekają, że to za mało, ale jak mówię, mam taki pomysł, zróbmy to, można dużo zarobić, nakład finansowy zerowy, tylko trochę własnej pracy, to sprawiają wrażenie, jakby byli w jakieś śpiączce.
Polityka mnie tak w Polsce nie dobija, bo nie odczuwam tego na codzień, jak ci ludzie z którymi trzeba żyć i współpracować. Pierdolę życie w takiej Polsce.
Ale w Stanach jest tylko praca, kariera i pieniądze. Ten kraj nadaje się do pracy, ale do życia w ogóle nie jest przystosowany. Ludzie pracują non stop i wcale nie temu, że pracodawca ich zmusza, tylko temu, że gonią za karierą i pieniądzem i niz z tego życia nie mają. W którymś momencie wyciągną kopyta i nawet nie zauważą, że żyli.
Chyba jednak wrócę do Polski, mam ofertę pracy na Politechnice, a to chyba idealne miejsce, bo mam nadzieję znaleźć jeszcze kilku studentów nie zepsutych tradycyjną polską mentalnością i z nimi to zrobić, co mi się ze starymi kolegami nie udało. Choć może się mylę, może młodzi są tak samo nijacy jak starzy? Ja cię pierdolę, jak się okaże, że się pomyliłem i zostawiłem spokojną pracę w Stanach i w Polsce jest już kompletne dno. To mi sie już nic nie będzie chcieć, a w tej chwili mam odłożone 40.000 zł (próbuję to nieudolnie gdzieś zainwestować, ale brak doświadczenia, jak szybko pomnażać pieniądze), zamiast 2.000.000 potrzebnych by już się nigdy pracy nie chycić. No i koniec - do pracy nie będę miał chęci, żyć nie będę miał z czego.
To jest tak, jak człowiek zmarnuje 20 lat na głupoty, to już potem się może nie pozbierać i do końca żyć w biedzie ze świadomością zmarnowanego życia.
|
|
|
| | Odpowiadasz? Zaloguj się. Nie masz konta? Zarejestruj się! (za darmo, w 2 minuty). |
Damiano
Użytkownik
 Świeżoupieczony forumowicz Oklaski: 3
|
O:W jakim wieku jest już za późno by coś zrobić? - 2007/07/18 12:30
Mam 23 lat i jestem na poczatku drogi budowania wlasnego biznesu. Mysle, ze po tym co piszesz to dosyc dobrze sobie radzisz. Sam fakt, ze dales sobie rade USA (obecnie jestem w UK jak wiekszosc emigracji) swiadczy pozytywnie o sobie. Dobrze, ze nadal walczysz o swoje. Ryzyko jest zawsze. Tez uwazam, ze zmarnowalem mnostwo czasu w szkole sredniej i na studiach. Tylko sie uczylem i uczylem, wierzac, ze dobre oceny dadza mi przepustke do lepszego swiata.Teraz inaczej bym pokierowal zyciem, a uczyl sie tylko proforma jakis pierdol, ktore do niczego mi sa teraz potrzebne i 80% nie pamietam, tylko juz zaczal pracowac na siebie i rozkrecac wlasny biznes. Zrozumialem, ze jest zupelnie inaczej a etat jest jak sznur na szyje. Nie pracujesz nie masz kasy. Teraz widze swojego ojca 30 lat pracy jako tapicer...bardzo dobry fachowiec, co robi wszystko dobrze i szybko...pracuje za 700 zl i od jakiejs smiesznej premii 300 zl zabraklo mu 0,03 normy...ja musze zyc zupelnie inaczej W Polsce szerzy sie pracy i szkole mentalnosc niewolnikow i szaraczkow...a potem to wszystko wylazi z nas na obczyxnie ta cala dzicz i sarmactwo...podbijanie swiata przy wodce
www.sandurski.wordpress.com |
|
|
| | Odpowiadasz? Zaloguj się. Nie masz konta? Zarejestruj się! (za darmo, w 2 minuty). |
Przem
Gość
|
O:W jakim wieku jest już za późno by coś zrobić? - 2007/07/18 16:02
A mój ojciec mi jeszcze wpaja bzdury, że lepiej żyć skromnie i spokojnie. Skąd on się z tym urwał? Skąd oni wszyscy się urwali z takim nastawieniem do życia?
Urwał się z PRL-u. Taki był mechanizm przetrwania. Teraz są już inne czas - na szczęście i można działać inaczej.
|
|
|
| | Odpowiadasz? Zaloguj się. Nie masz konta? Zarejestruj się! (za darmo, w 2 minuty). |
Jacek
Gość
|
O:W jakim wieku jest już za późno by coś zrobić? - 2007/07/19 01:49
Za 700 zł to się faktycznie nie da żyć.
Ktoś mi powiedział, żeby nie wracać, bo w USA dzieci będą miały lepszą przyszłość. To bzdura. To było aktualne jeszcze 20 lat temu. Teraz w Polsce źle się żyje tylko mało zaradnym (jakich jest niestety większość), ale nie jest to już wina ustroju, tylko samych ludzi.
Zauważyłem, że gdybym został w Polsce i wziął się za zarabienie pieniędzy bym zarobił dużo więcej niż w USA. Tylko zachciało mi się pracy na jednym z najlepszych na świecie uniwesytetów (wykonuję rewelacyjne badania, których nikt nigdy no niczego nie zastosuje, ale które muszę wykonywać, zeby dostać wypłatę - identycznie bezsensownia praca naukowca jak w Polsce). A okazało się, że im lepszy uniwersytet w Stanach tym gorzej płaci, bo uważają, że już sama praca u nich to zaszczyt. Najlepiej to widać na stronie Kamila Cebulskiego że liczy się człowiek, a nie kraj. A we własnym kraju taki biznes dużo łatwiej rozkręcić, bo ma się za sobą już wiele lat życia w tym społeczeństwie i dobrze się wszystko zna.
Do tej pory moje decyzje życiowe to bylo pasmo głupot.
W 1998 zwolniłem się z firmy komputerowej, gdzie pracowałem, (zarabiałem wtedy 2.000 netto) bo się sytuacja w pracy zaczynała robić zbyt napięta i założyliśmy w 3 osoby własną firmę. W pierwszym miesiącu mój dochód netto wyniósł 2.800, w drugim 3.600 (od razu znacznie więcej niż na etacie) i pod koniec drugiego miesiąca zadzwonił do mnie gość z jednej z największych firm komputerowych w Polsce i zaproponował mi pensję 3.600 netto. Warunkiem było wyrejestrowanie wlasnej działalności. Pomyślałem sobie: zarobię tyle samo, a będę miał spokojne życie i się zgodziłem. A to był błąd, bo ci dwaj moi koledzy w 2001 już kończyli budować sobie nowe domy i mieli dobry samochody i ich żony miały dobre samochody. Na pewno nie zarabiali 3.600.
W 2002 roku sprzedałem dom rodzinny i miałem trochę pieniędzy, ale w swojej głupocie zamiast nakupować nieruchomości na kredyt i udziałów w funduszach akcyjnych, albo samemu zacząć inwestować na giełdzie, za część tej kwoty wyremontowałem dom, który i tak niedługo opuściliśmy, a resztę wydałem na samochód, rower, wycieczki i inne pierdoły. Teraz aż nie mogą zrozumieć, jaki byłem wtedy głupi. Ale większość moich kolegów z Polski do dziś myśli tak, jak ja wtedy, zarówno w kwestii własnej firmy, jak i tego, co robić z pieniędzmi.
Teraz, jak wrócę do Polski, to mam już pewien plan działania. Na start, jak szacuję będę zarabiać ok. 6.000 (tyle zarabiają moi koledzy łączący pracę na uczelni i w firmie). Tą firmą to będzie właśnie fima tych dwóch moich kolegów, która się rozrosła do około 10 osób i gdzie nie zamierzam pracować więcej niż 10 godzin w tygodniu, głównie chodzi mi tu o miejsce rezerwowe, gdyby coś z podstawowym planem nie wyszło. Podstawowy plan jest taki: opracować i udostępnić pewne serwisy w internecie, na których spodziewam się zarobić najwięcej. Jednak potrzebuję kilku programistów wierzących w sukces i gotowych przez co najmniej rok (a raczej dłużej) pracować za darmo. I myślę tak: może wśród swoich przyszłych studentów znajdę trzech chętnych i zdolnych, kolejnych trzech ze studium doktoranckiego i kolejnych trzech z liceum. Najbardziej wierzę w licealistów, bo są z najmłodszego, najmniej zepsutego pokolenia (choć może się mylę - może mi ktoś, kto teraz jest w liceum powie, jakie ta młodzież ma chęci, żeby przez twórczą pracę zapewnić sobie dobrą przyszłość)
Jak ten plan nie wypali, to już nic więcej nie robię w życiu, bo popadnę w taką depresję (nieporównanie większą, niż teraz), że już będę do pracy nie zdolny. Pozostawię swoje utrzymanie na głowie żony i opieki społecznej.
I zabrałem się za uczenie swoich synów, którzy mają 7 i 9 lat. Uczymy się obliczać przychody z lokat, odsetki z kredytów i posługiwać się Amibrokerem. Założyłem im już konta inwestycyjne i staram się im wytłumaczyć, dlaczego lepiej tam wpłacać drobne pieniążki, niż kupować któryś z kolei samochodzik, czy inne głupotki. Niestety, jak ja byłem w ich wieku, to giełdy jeszcze nie było, a oprocentowanie lokat bankowych wynosiło 3% i było niższe od inflacji. Internetu też nie było. Jak więc moje pokolenie miało rozwijać inteligencję finansową? Ponadto, jak skończyłem studia w 1994, to nie było w Polsce żadnej dobrej firmy, jak Google, Motorola, IBM, itd. I to jest niesprawiedliwe, że ludzie urodzeni 20 lat później mają tysiąckrotnie większe możliwości rozwoju zawodowego i finansowego i mój młodszy syn w wieku 7 lat umie tyle, co ja umiałem mając 14 lat.
|
|
|
| | Odpowiadasz? Zaloguj się. Nie masz konta? Zarejestruj się! (za darmo, w 2 minuty). |
Damiano
Gość
|
O:W jakim wieku jest już za późno by coś zrobić? - 2007/07/19 09:50
Z ostatnie Twojego postu Jacku mozna wywnioskowac, ze mimo straconych Twoim zdaniem 20 lat calkiem dobrze myslisz. Ma to wszystko rece i nogi. W mojej nie bylo nie ma tradycji zarzadzania finansami...no chyba, ze trzeba wziasc kredyt w banku, albo dac cos do lombardu w zastaw;( bardzo tego teraz zaluje i widze ile zalezy ode mnie...rzeczywiscie mozliwosci sa ogromne...INTERNET wymiana informacji z niewiarygodna predkoscia...ogrom wiedzy tylko czerpac pelnymi garsciami, ale pozstaje jeszcze czynnik ludzki
|
|
|
| | Odpowiadasz? Zaloguj się. Nie masz konta? Zarejestruj się! (za darmo, w 2 minuty). |
Ostoj
Użytkownik
 Świeżoupieczony forumowicz Oklaski: 0
|
O:W jakim wieku jest już za późno by coś zrobić? - 2007/07/26 23:28
Jacku - goraco polecam Ci lekture ksiazki Jana M Fijora pt 'Jak zostalem milionerem'. Dlaczego? Bo autor ma przeszlosc prl-owska, ma za soba pobyt w USA i jesli dobrze kojarze, to on majac 38 lat wcale nie mial wiele pieniedzy, ktorych pozniej wlasna praca i wlasnym wysilkiem sie dorobil. Poczytaj, mysle, ze Cie to zainspiruje i uwolni od pesymistycznego myslenia
|
|
|
| | Odpowiadasz? Zaloguj się. Nie masz konta? Zarejestruj się! (za darmo, w 2 minuty). |
|