|
Strona 2 z 2 Zasugerowałem jej, żeby skontaktowała się z agencją pośrednictwa pracy, dzięki której mogłaby sprawdzić, dlaczego tak naprawdę nie została dyrektorem. Tydzień później Gloria zjawiła się u mnie po raz drugi. Powiedziano jej, że jej potencjalni pracodawcy pomyśleli, iż była na to stanowisko zbyt przedsiębiorcza. Wydawało im się, że szybko by się znudziła i po jakimś roku odeszłaby do innej firmy. Gloria przyznała im rację. Złapała trop i uruchomiła własną firmę, w której świetnie sobie dzisiaj radzi. Ba, uwielbia pracować dla siebie samej, kocha wolność i wyzwanie, jakie niesie to ze sobą. Nie marzyła o spełnieniu, ale spełniła swoje marzenie. Jest teraz dyrektorem międzynarodowej firmy — różnica polega na tym, że firma ta należy do niej. Zmiana nastawienia nie musi być tak trudna jak awans na dyrektora. Możesz się na przykład postarać lepiej dogadywać ze swoimi dziećmi czy choćby ze zwierzakami. Brian miał psa, którego zwyczajem było robienie ogromnej kupy na środku trawnika przed domem. Denerwowało to Briana. By to powstrzymać, stosował wszelkie możliwe środki — zarówno szeroko reklamowane, jak i zupełnie nieznane. Wydał prawdziwą fortunę na różne substancje chemiczne, bramki, obroże i lekcje dla psów. Im bardziej Brian się wkurzał, tym większe kupy pies zostawiał na trawniku. Brian zaczął myśleć, że jego pupil robi to celowo. Wyjaśniłem mu, że psy często defekują po spacerze, ponieważ stymuluje on pracę układu pokarmowego. Zasugerowałem, żeby zamiast unikać psa, brał go po karmieniu na przechadzkę. Wydawało mi się, że biedny czworonóg mógł być sfrustrowany tym, że zbyt rzadko był wyprowadzany na spacer. Brian zaczął regularnie wyprowadzać psa. Zwierzę zaczęło się wypróżniać w wyznaczonych do tego miejscach 20 minut po wyjściu z domu. Dzięki regularnym ćwiczeniom Brian podleczył astmę, stracił też dziesięć nadprogramowych kilogramów. Zaoszczędził mnóstwo pieniędzy na środkach chemicznych, a jego trawnik przestał służyć za psią toaletę. Jeżeli udaje Ci się zmienić nastawienie i zachowanie, często zgarniasz korzyści, o jakich nawet nie marzyłeś. Susan miała bardzo nerwowego sąsiada, który w dodatku budował wielką łódź i szopę. Odgłosy stukania i używania ciężkiego sprzętu były tak nieznośne, że poszła mu się poskarżyć. Sąsiad się obraził. Wkrótce potem Susan urządziła przyjęcie dla znajomych. Nagle wpadł do ogrodu sąsiad i zażądał ściszenia muzyki. Zagroził, że jeżeli Susan tego nie zrobi, odetnie jej prąd. Susan mieszkała na wsi i miała do dyspozycji mnóstwo przestrzeni. Kilka razy uprzedzała sąsiada o przyjęciu, nie omieszkała go również zaprosić. Była to wieczorna impreza ogrodowa, więc Susan wynajęła zespół muzyczny. Po skardze sąsiada Susan zaczęła myśleć o tym, jaki był jej cel. Było nim oczywiście fajne przyjęcie, postanowiła więc zaprosić zespół do domu i zostawić otwarte drzwi. Pomyślała, że sąsiadowi musiało coś w życiu pójść nie tak. Dwie godziny później z nieba lunął deszcz. Zespół był bezpieczny w środku i impreza mogła kręcić się dalej. Sąsiad mimowolnie wyświadczył Susan przysługę. Kilka miesięcy później Susan odwiedziła sąsiada. Zabrała ze sobą butelkę wina i powiedziała, że przykro jej, iż kiedyś go zdenerwowała. Równie dobrze mogła się wściekać i być na niego zła przez całe miesiące. Mogła wydać bitwę czy nawet wypowiedzieć wojnę. Nie zrobiła tego. Kto wygrał? Ktoś mi ostatnio wspominał o badaniach przeprowadzonych w pewnej palestyńskiej szkole, polegających na tym, że zapytano grupę ośmioletnich dziewczynek, kim chciałyby zostać, kiedy podrosną. Co dziesiąta odpowiedziała, że chce zostać zamachowcem-samobójcą. Nie trzeba być izraelskim analitykiem wojskowym, żeby zorientować się, z jakim zagrożeniem dla bezpieczeństwa będzie się to wiązało za jakieś 12 lat. Połowa dziewczynek może zmienić zdanie; jakieś 10% może do nich dołączyć. Jakkolwiek by jednak nie liczyć, dopóki nie zmieni się nastawienie, zagrożenie nie zniknie. Łatwiej jest zmieniać postawy, niż budować coraz wyższe mury i coraz bardziej inteligentne bomby. Pewnie nie pochodzisz z Bliskiego Wschodu albo ze Śródziemia. Miejscu, w którym żyjesz, pewnie nie zagraża Hamas, talibowie, czyjeś wojska, orkowie czy chociażby sąsiedzi. Jednak, bez względu na okoliczności, 15 lat praktyki lekarskiej nauczyło mnie, że tak naprawdę wszyscy jesteśmy tacy sami. Wszyscy popełniamy błędy i szukamy akceptacji. Kiedy już uzyskasz kontrolę nad własnymi emocjami, będziesz mógł sobie radzić z uczuciami innych. Możesz wybrać postawę współczucia, wybaczenia czy zrozumienia. Możesz wybrać nastawienie skierowane na obwinianie innych, karanie ich czy potępianie. Zastanów się jednak, jaka postawa pomoże Ci zdobyć przyjaciół; jaka postawa sprawi, że będziesz bardziej szczęśliwy i zaczniesz odnosić sukcesy. W czasie wykładów i warsztatów proszę zwykle słuchaczy, by podnieśli rękę, jeżeli nigdy nie popełnili błędu. Nikt jeszcze nie odpowiedział na moje wezwanie. Jestem przekonany, że rządzenie za pomocą strachu jest mniej produktywne od okazywania zrozumienia i zachęcania innych do poprawy. Jeżeli chcesz, by Twoi pracownicy czy dzieci się rozwijały, raczej zaskakuj ich, będąc dla nich dobry, niż poniżaj złym nastawieniem.
Wyznacz sobie cel. Znajdź odpowiednie nastawienie, pozwalające Ci go osiągnąć. Zacznij działać, podążając za tym nastawieniem. Tom Mulholland Powyższy tekst jest fragmentem książki "Zdrowe myślenie. Jak przekuwać porażki w sukcesy i zarabiać na tym miliony"
|